• Wpisów:103
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 19:24
  • Licznik odwiedzin:6 340 / 1510 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
To, że są momenty, gdy czujecie, że pora coś zmienić, doskonale wiecie. Tak właśnie jest teraz ze mną.
Cholernie ciężko pisać mi tego posta. Szczególnie, że przychodzi mi robić to dzisiaj, 200 dni po tym jak pisałam pierwszy post tutaj.

Ci, którzy mnie znają i czytają moje wpisy, wiedzą, że ambicja to moje drugie imię. Dlatego też, ze względów czysto praktycznych, podjęłam decyzję, o prowadzeniu bloga na innej stronie. Chcę się rozwijać, próbować swoich sił w bardziej wymagającym "środowisku".

Co z Pingerem? Uwielbiam go i będę uwielbiać zawsze. Polecam go każdemu, kto chce prowadzić bloga o charakterze pamiętnika. Jednak dla mnie przestał być wystarczający. Nie mogę dodawać tutaj np. pełnowymiarowych zdjęć, co bardzo chciałabym robić.
Ze względu na zwyczajny ludzki sentyment, mój blog, zostanie tutaj, a ja będę regularnie się tu pojawiać, by komentować Wasze wpisy i nadal je czytać. Mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie i będziecie odwiedzać mnie już w innym miejscu :)

Pozostawiam Was z linkiem do nowego bloga:

http://www.kiatnight.blogspot.com/

Dziękuję Wam za wszystkie 200 dni tutaj. Nic więcej nie jestem w stanie napisać.
Życzę Wam wszystkim powodzenia, zapraszam do siebie i do przeczytania! <3

Wasza Ki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Szybko i informacyjnie. Ostatni tydzień był dla mnie pełen skrajnych emocji i doświadczeń. Obfitował w nowe znajomości, wyzwania, ale obowiązki także. Generalizując, było zaskakująco i pracowicie.
Planuję kilka wpisów. Jednak są one wymagające. Czasu przede wszystkim. Dlatego jeśli znajdę go odrobinę - poświęcę w całości na przygotowania.
Tymczasem powinnam nieco bardziej skupić się na nauce, bo dużo bardziej poświęcam się innym kwestiom. Jednak trudno się do niej przyłożyć, gdy nie przepada się za swoją szkołą, bo to zdecydowanie zniechęca.

Wystarczy. Trzeba wracać do swoich zajęć. Wam życzę miłego weekendu, odpoczywajcie. I jeśli macie jakieś życzenia, bądź pomysły odnośnie mojego bloga - piszcie. Wszystko mile widziane.


Ki.
 

 
Ostatnio na jednym z wielu blogów, które obserwuję, znalazłam bardzo ciekawy przepis na zdrowe przekąski. Zmodyfikowałam go nieco, co zresztą jest wskazane! ;) Składniki można dobierać według uznania, tak aby smakowało jak najlepiej. Dla mnie, wegetarianki i przede wszystkim - fanki zdrowego stylu życia, okazały się idealne. Jako śniadanie, przekąska między posiłkami i dodatek do kawy. Aż trudno uwierzyć, że te swego rodzaju słodycze mogą być dobre dla naszego zdrowia i samopoczucia!

SKŁADNIKI:
-1 kostka masła
-1 szklanka prażonych płatków owsianych
-1 szklanka prażonego słonecznika (ewentualnie wszelkiego rodzaju płatki zbożowe)
-1,5 szklanki mąki (najlepiej razowej)
-1 łyżeczka sody
-niewielka szczypta proszku do pieczenia
-4 (lub więcej, jak kto woli) łyżki miodu
-pokruszone orzechy ziemne i migdały, żurawina w dowolnych ilościach. Można dodawać coś innego według własnej inwencji.

WYKONANIE:
Wszystkie składniki zmieszać i ugnieść. To co powstanie w ogóle nie przypomina ciasta, ale nie przerażajcie się ;) Dłońmi, bo najwygodniej, wystarczy formować w różne kształty. Jeśli ciasto nie będzie się w ogóle lepić, można dodać więcej miodu lub masła, ale po upieczeniu, ciastka twardnieją i nic się nie rozpada.
Piec przez około 12-15 minut w temperaturze 180 stopni.

Kiedy ciasteczka będą gotowe, można rozpuścić czekoladę z mlekiem (polecam sojowe) i udekorować je. Można zdobyć uznanie nawet tych, którzy niekoniecznie stosują zdrową dietę ;>








Ki.
 

 
Jest już styczeń, tym razem trochę z poślizgiem dodaję grudniowe zdjęcia. Były Święta, sylwester, dużo na głowie. I do ostatniego dnia czekałam na zrobienie zdjęć, które mogłabym Wam pokazać.
A poza tym...
Dzisiejszy wpis jest setnym wpisem! Trudno mi uwierzyć. W każdym razie - dziękuję każdemu, kto je czyta i gratuluję tym, którym udało się przebrnąć przez wszystkie sto. W związku z małym jubileuszem - całkiem miło się złożyło - jeden z moich ulubionych postów.

Miłego oglądania!




Opętany Czarek... ;)











Udanego weekendu :)

Ki.
 

 
Witam Was w Nowym Roku, kochani! Niech będzie dla Was przyjemny, niech stawia wyzwania, ale tylko takie, które budują chęć walki i nie niosą przykrych efektów. Spełniajcie się, miejcie przyjaciół i kochajcie wszystkie istoty.

A teraz! Przychodzę do Was - jak co miesiąc - z playlistą, tym razem grudniową. Wiecie o co chodzi, przynajmniej Ci, którzy systematycznie mnie odwiedzają, a Ci, którym zdarza się to po raz pierwszy, pewnie domyślają się po tytule. Wszystkich zachęcam do słuchania, może znajdziecie coś dla siebie :) Have a nice evening!

Paraliżuj.

'Ktoś zbyt bardzo chciał siłą opanować własny strach.'

Nam nie chodzi o czas.

Znów wróciłam do tego utworu. Wspaniały!

I wish I had a river so looooooooooong!

Sylwestrowe wspomnienia zawsze mile...słyszane!

A tata i tak wie najlepiej o co chodzi <3


Sporo tutaj Meli jak widać. Ale nowa płyta jest po to żeby ją zapętlać i coraz bardziej się zakochiwać w muzyce!

Ki.
 

 
Przyglądając się ostatnim wpisom, doszłam do wniosku, że mało wśród nich takich o bardziej przyziemnych kwestiach, że piszę coraz więcej o ludziach. Dlatego, aby to zmienić - post, którego dawno u mnie nie było. No dobra, był tylko raz.
Mam nadzieję, że będzie przydatny! Miłego :)




*Kompaktowy puder Rimmel Match Perfection - jak widać na zdjęciu, wykorzystany już prawie do końca. Pora wybrać się po nowy, bo naprawdę warto. Idealnie matuje i kryje to, co trzeba ukryć. A przede wszystkim - wydajny. I z lusterkiem! ;)

*Woda toaletowa Mexx Fresh Woman - zakochałam się w tym zapachu odkąd pierwszy raz sprawdzałam go w perfumerii. Jak nazwa wskazuje - bardzo świeży i pobudzający. Podejrzewam, że sprawdzi się latem, ale w zimowe wieczory także intryguje. Delikatny i idealny, gdy prowadzimy aktywny tryb życia. Dziękuję, Mikołaju.

*Wodoodporny tusz do rzęs Maxfactor 2000 Calorie - według producenta ma pogrubiać i nadawać objętości. Według mnie - tak właśnie działa. Oczywiście nie jest to oszałamiające pogrubienie, ale sprawia, że moje dość rzadkie rzęsy, wyglądają na kilkakrotnie gęściejsze. I co najważniejsze - nie sypie się i ciężko go rozmazać. Jeśli chodzi o maskary to jak na razie marka Maxfactor, zajmuje na mojej liście pierwsze miejsce.

*Wodoodporny eyeliner Rimmel Scandaleyes - zdecydowanie najlepszy tusz jaki kiedykolwiek miałam. Utrzymuje się na powiekach naprawdę długo, bez śladu efektu pandy. Świetny dla doświadczonych makijażystek i dla tych zupełnie pozbawionych zdolności manualnych (czytaj: ja). Wypróbowany w tak ekstremalnych warunkach jak koncert, na którym szalałam przy barierkach.

*Czerwona pomadka Inglot - żadna nowość w mojej kosmetyczce, bo mam ją już od wakacji, ale dopiero teraz w stu procentach ją doceniłam. Sprawdza się na większe wyjścia jako dodatek lepszy niż niejedne kolczyki. Najlepiej komponuje się z szerokim uśmiechem :)

*Żel pod prysznic Dave Purely Pampering - dzisiaj mówię akurat o tym, ale uwielbiam wszystkie żele tej firmy. Kremowa konsystencja, cudowna gama zapachów, nawilżające i kojące działanie. To wszystko sprawia, że kąpiel mogłaby nie mieć końca.

*Balsam do ciała Neutrogena Deep Moisture sensitive - świetnie regeneruje i chroni skórę w chłodne dni. Efekty nawilżenia widać po pierwszym użyciu. Dla mnie największą zaletą jest błyskawiczne wchłanianie i delikatne działanie, co jest wymagane przy mojej atopowej skórze. Wielki plus dla tej firmy.

*Lakier do włosów Hold&Flex od Syoss - tak jak obiecuje opakowanie, mocno utrwala, bez sklejania włosów, a przy tym bardzo ładnie pachnie. Trzyma włosy w rysach bez tworzenia z nich śmiesznych strąków. Często można upolować go na promocji w drogeriach.

*Spray błyskawicznie odżywiający Pantene Aqua Light - używam go od niedawna, ale już jestem zachwycona. Nie obciąża włosów, a wyraźnie je wzmacnia i sprawia, że mniej się puszą. Lekki, pomaga przy rozczesywaniu i nadaje się także przy stylizacji.

No. Chyba koniec. Nie macie pojęcia jak długo robiłam ten wpis! Ale teraz jestem z siebie dumna, a będę jeszcze bardziej jeśli ktoś z Was uzna go za pomocny.

Życzę miłego wieczoru i udanej niedzieli!

Ki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak Wam minęły święta? Chwalcie się prezentami, przeżyciami, wszystkim.
A tymczasem ja, korzystając ze spokojnego, poświątecznego południa, przegryzam pierniczki i tworzę ten dość spory wpis.

Święta? Minęły szybciej niż zdążyłam zauważyć, że trwają. Brakowało im magii, całej otoczki, która sprawia, że są wspaniałe. Śniegu brakowało. W końcu co to za Boże Narodzenie, gdy budzisz się i spoglądając za okno widzisz słońce? Można się przyłapać na zdziwieniu, że w salonie stoi choinka. Pod tym względem było nieciekawie. Ale przecież nie to jest najważniejsze.
Ważne, że była rodzina, rozmowa.
Prezenty też były! Najbardziej cieszyła się mama z zestawu z Sephory (nie dziwię się, bo kosmetyki pachną naprawdę niesamowicie!). Mam nadzieję, że każdemu się podobały upominki, mimo, że jakoś szczególnie tego nie okazywali. Cóż!
Za to ja jestem przeszczęśliwa z powodu prezentów. W sumie w większości wiedziałam co dostanę, ale i tak. Mam moje Oblicza Fotografii, już zabrałam się za oglądanie, może dzisiaj zrobię nocny maraton. Bo naprawdę warto, mogę Wam szczerze polecić. Jeśli interesuje Was fotografia i jej historia - to coś dla Was. Piękne zdjęcia, świetna interpretacja. Love.


Wczoraj, mając chwilę wolnego czasu, wzięłam się za nadrabianie zaległości modowych. I tak wczytując się w grudniowe Glamour, natknęłam się na jeden naprawdę świetny artykuł. Mogę się z nim w całości utożsamić, bo mówi o relacjach z przyjaciółmi i rodziną, wartościach jakie wnoszą w nasze życie. Autorka posłużyła się ciekawymi przykładami i cytatami, przez co czyta się przyjemnie i lekko. Idealnie na wieczór ze świeczkami i kawą.


Już wiecie jak spędziłam ostatnie kilka dni, teraz mówcie jak to było u Was, a ja uciekam do codziennych spraw. Jeśli ktoś nie zauważył, a chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o mnie - od kilu dni można znaleźć mnie na Instagramie. Link w zakładce "o mnie".

Zostawiam Was ze świątecznym Dawidem i cudownym "River" w jego wykonaniu. Zamiast kolęd, właśnie ten utwór towarzyszył mi w święta. Taka sytuacja <3


xoxo

Ki.
 

 
Moi kochani!
Ostatnia chwila przed Wigilią, my zaraz siadamy. I będziemy się modlić, jeść, życzenia składać, prezenty otwierać. Ale za nim to się stanie, chcę napisać kilka słów do Was. Moich czytelników wspierających, hejtujących czytelników i wszystkich ,wszystkich.

Życzę Wam przede wszystkim radości, szczęścia, uśmiechu i wszystkiego co łączy się z dobrym humorem. Aby idea mojego bloga się realizowała, abyście za każdym razem czytając moje słowa, uśmiechali się szeroko.

Rodziny i przyjaciół. Wiele razy podkreślałam tu jak ważni są. Bo są i nie ma o czym dyskutować.

Zabawy i odpoczynku. Byście mieli dużo czasu dla sprawiania przyjemności sobie i innym, żebyście nie mieli wrażenia, że ktoś Was goni. Nic nie musimy przecież. Niech każde Wasze działanie będzie oparte na słowie "chcę".

Wytrwałości i motywacji w dążeniu do celów. Osiągajcie sukcesy, spełniajcie marzenia, bo dzięki temu będziecie realnie szczęśliwi.

A także! Cierpliwości i chęci do obserwowania mojego bloga, inspirowania mnie swoją obecnością!

A teraz złaźcie z tych internetów i uciekajcie do rodziny! Kochajcie ich i przytulajcie. Niech to będą najlepsze Święta jakie przeżyliście!


Love.
Wasza Ki! <3
 

 
Mikołaj dzisiaj był! HA <3
I co? I co? Przyniósł mi Melę. Taaaaaaaaaaaaaak się cieszę! Kochany ten mój Mikołaj. A jutro gwiazdka, więc przyjdzie kolejny. Chyba. Ewentualnie uzna, że nie zasłużyłam. Tak też może być.
No dobra. Piękne te ostatnie dni, dlatego taka podekscytowana jestem. Jeśli człowiek opanuje swoje emocje i przyjrzy się wtedy swojemu otoczeniu, rodzinie, przyjaciołom, kwiatkom i zwierzętom, to zobaczy, że warto się cieszyć. Bo przecież co to za różnica, czy mama się denerwuje czy nie, wobec tego, że mogłoby jej nie być wcale. A skoro jest to trzeba doceniać! Nie byłoby na świecie piękna, gdyby nie inne istoty. Warto się uśmiechać. A najlepszą nagrodą za uśmiech jest uśmiech.

Takie myśli miałam dla Was. Mam nadzieję, ze inspirujące! A teraz uciekam dokonywać ostatnich porządków, słuchać Meli przez kolejne godziny i kombinować nad nowym wpisem.
Miłego wieczoru!
Przytulaski!



Ki.
 

 
Zapomniałam wczoraj napisać musical story! ;o taki wstyd. A że przypomniało mi się dopiero dzisiaj, to nie będę jej dodawać, a napiszę już w następną sobotę. W każdym razie sorry.
Ok, do rzeczy.
Święta, wszędzie święta. Nadal ich nie czuję, mam wrażenie, że to normalny weekend. Ewentualnie trochę dłuższy. Ale jednak wciąż normalny.
Dzisiaj wybieramy się jeszcze na ostatnie zakupy, bo brakuje jednego prezentu! A potem trzeba choinkę ubrać. Takie wyzwanie mam na głowie, ha! Ale włączę Eskę Rock, bo weekend z Dawidem jest i będzie bardzo miło. Także taka sytuacja.
Trzymajcie się ciepło, bo wieje i spędzajcie czas z rodziną. Love.

Tak bardzo magia.

Termiczny kubek prosto z Norway i M&m'sy prosto z... Tesco.

Ki.
 

 
Tak zimno! A działać trzeba, nie ma że zmęczenie, że doba za krótka. Organizacja to podstawa w ostatnim czasie. Bez niej nic nie byłabym w stanie doprowadzić do końca!
A co konkretnie trzeba robić? Ogarniać szkołę, pomagać w domu, pracować umysłowo, być aktywnym dla dobra własnej przyszłości. Ale też dla innych. Żeby się uśmiechali, byli szczęśliwi. Gdzieś oni odwdzięczą się tym samym, więc warto.
Święta już niedługo. W moim mniemaniu to idealny czas nie do tego, by szaleć w galeriach w poszukiwaniu prezentów, ale żeby pomyśleć o sobie i najbliższych. Żeby zlikwidować złe nawyki, postanowić coś, do czego nie możemy zmobilizować się na co dzień. To dobry czas, by rozmawiać o miłości i przyjaźni, o pasjach i marzeniach, o radości i smutku.
Let's do it or die!


Ki.
 

 
Znajdując chwilę wytchnienia po tym jakże wymagającym dniu, jestem. I piszę. Specjalnie dla wiernych czytelników. No i dla siebie trochę też. Żeby te wszystkie myśli nie zginęły wraz z przyjściem kolejnego pracowitego dnia, a zostały gdzieś chociaż na jakiś czas. Może kiedyś będzie warto do nich wrócić.
Do rzeczy.
Weekend.
Miły. Ale za szybko się skończył. (W moim mniemaniu) był piątek wieczorem, gdy zorientowałam się, że to poniedziałkowy ranek. Cóż. W sumie nie zdążyłam nawet zrobić nic produktywnego. Były to jednak dość ważne i pełne emocji dni.
Niedziela.
W ramach relaksu odwiedziłam z rodziną ogromny jarmark bożonarodzeniowy. Kolorowe stoiska, tłumy ludzi, świąteczne piosenki. Wszystko to otoczone nutką komercji niestety. Jednak wciąż, przyglądając się uważniej, dało się zauważyć trochę tej prawdziwej magii jaka powinna Świętom towarzyszyć. To mimo wszystko nie światełka, choinki, prezenty i odświętne ubrania, a nasze prywatne odczuwanie potrzeby bliskości rodziny i przyjaciół. Bo to wszystko co jest ukryte głęboko w nas, wyraża się na zewnątrz tworząc wyjątkową atmosferę.

Koniec wykładu. Przypływ miałam ;>
A dzisiaj? Odrobinę męcząco. Trochę zmian. Chyba lepszych. Każda zmiana niesie przecież coś dobrego za sobą.
No i bieg. Nieustanny. Ale takie po prostu jest życie, tego od nas wymaga. Ważne żeby w tej gonitwie umieć zachować swoją twarz.






Ki.
 

 
No dobra. Wcześniej nie pisałam o Dawidzie, bo i tak dużo tutaj o nim. Nie chciałam być monotematyczna. Ale dzisiaj już chyba pora. Jednak, gdybym wymieniła artystów w kolejności od najważniejszego, to Dawid pojawiłby się już dawano, w jednej z pierwszych opowieści.
Od początku. W zasadzie, przygoda z wyżej wymienionym panem rozpoczęła się dla mnie stosunkowo niedawno. Mniej więcej w maju tego roku po raz pierwszy posłuchałam "Nieznajomego". Wcześniej oczywiście znałam Dejwa z XF i już wtedy zaintrygował mnie swoją osobowością i talentem. Ale właśnie wiosną,kiedy pojawiła się jego płyta, wkręciłam się na dobre. Całe wakacje spędziłam zagłębiając się i poznając jego muzykę. A potem ogłoszono koncert, na który czekałam długie długie tygodnie. I w końcu nadszedł. Koncert i wszystkie związane z nim emocje. Pojawiła się tutaj jego recenzja, więc możecie przeczytać jak piękne było to wydarzenie.
Dzisiaj kolejny koncert. W Krakowie. Niestety, zamiast być w czasie drogi, siedzę w swoim pokoju i dla Was piszę. Może innym razem. Ba, na pewno. Bo atmosfera jaka panuje na Dawidowej imprezie jest jedyna w swoim rodzaju. I uzależnia.
Za co tak bardzo uwielbiam muzykę Dawida? I w sumie jego samego też. Za wrażliwość. Za pozostanie sobą. Nie każdy potrafiłby zachować prawdziwą twarz mimo tak dużej popularności. Co jeszcze? Szczerość. Da się ją usłyszeć w utworach, a przede wszystkim w wywiadach. Albo rozmowie. Nigdy wcześniej nie spotkałam artysty, który byłby tak ludzki, oddawał tyle siebie dla swoich odbiorców. To chyba w tym wszystkim najważniejsze.

Ściskańsko <3
Niewyraźny Johny ^^


Najpiękniej.

Ściskam najmocniej.

Ki.
  • awatar justKi: @czytelniczka: moi przyjaciele to ogólnie ciekawe osobowości ;) jednak to trochę zbyt prywatna kwestia, by pisać tutaj o nich, ale przemyślę to.
  • awatar Gość: może jak skończysz z "Musical story" zrobisz coś podobnego dotyczącego twoich najbliższych przyjaciół? mogłoby być ciekawie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ajajaj. Co to był za pracowity tydzień. Ale już mamy piątek. Piątek wieczorem. Jest spokój i muzyka. Przyjemnie.

Jak tam życie mija? Odzywajcie się, bo dobrze mieć kontakt z ludźmi. Ludzie mimo, że czasem nas irytują, mamy ich dość, to są bardzo ważni. Absolutnie wszyscy. Bo przecież bez nas nie byłoby życia, nie byłoby po co żyć.

No dobra. A teraz znikam. Delektować się weekendem! I wam też polecam ;)


Ki.

Poniżej zostawiam dla Was małą niespodziankę. Poznajcie Czarka... :D
  • awatar cassy.: Awww! <3 Ale poczekaj, aż dorośnie. Zobaczymy, co wtedy powiesz!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam ostatnio problemy z internetem, więc przepraszam za nieobecność.
Muszę zabrać się za lekcje. Intensywny ten tydzień. A to dopiero półmetek. Ale! Jest miło.
Ciągle piszę opowiadanie. Wena mnie nie opuszcza. Ale jeszcze się waham przed puszczeniem go w obieg. Jakoś tak po prostu.
Małego kota mam! Przyszedł sobie skądś, nie wiadomo jak i zamieszkał w piwnicy. Cwaniak. Ale love od pierwszego wejrzenia!

Święta zbliżają się coraz bardziej. Mimo, że nie czuję ich tak do końca, to jednak jest całkiem przyjemnie. Z większym spokojem podchodzę do niektórych spraw. Może tak właśnie się tym razem objawiają.
Wciąż czekam na sobotę. Niezmiennie od dwóch miesięcy! Wreszcie, wreszcie.

Dobra. Pora na mnie. Wpis czysto informacyjny, wybaczcie. Mam w planach zrobienia kilku tematycznych, ale i pracochłonnych. Powinny się pojawić w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Miłego!

Ki.
 

 
Kolejna sobota, kolejna opowieść.
Tym razem nie będzie długa.
Bo generalnie rzecz biorąc, z zespołem nie mam szczególnie dużo wspomnień. Jasne, trochę ich było, wszystkie kojarzą mi się z jak najbardziej przyjemnymi momentami.
Jednak przede wszystkim kocham ich muzykę. Jest motywująca, dodaje pewności siebie, ma charakter. Pomaga mi najczęściej w chwilach słabości, kiedy wszystko wydaje się beznadziejne. Ale wystarczy kilka mocniejszych dźwięków TPR i od razu nabiera się nowej chęci do życia.
Zespół ten jest jednym z najważniejszych na mojej liście ulubionych wykonawców. Jak wszystkie pozostałe, pomógł mi zdefiniować moją osobowość, znaleźć tor, którym chcę iść w życiu. I za to jestem im niezwykle wdzięczna.

The best of the best.

Tyle memories.

!
If I say I love you, I'm a liar!

Have a good evening :)

Ki.
 

 
Ksawery szaleje za oknami, a ja siedzę w czterech ścianach mając czas na myślenie i słuchanie dźwięków. Takich cudownych.
Jak Wam minęły Mikołajki? Do mnie przyszedł Mikołaj w szkole. A raczej Mikołajka. Dzięki Kinga za ten jakże niespodziewany prezent! <3

Pozwoliłam sobie dzisiaj na nieco odstępstw od codziennej diety i już czuję, że mój organizm mnie za to znienawidzi. Chociaż powiem Wam, że gdy przez długi czas nie je się słodyczy, a potem spróbuje to nie smakują wcale tak dobrze jak kiedyś. Nie na tyle dobrze, by mieć ochotę sięgnąć po więcej ;)

Powstają kolejne rozdziały mojego opowiadania. Mam sporo pomysłów i chęci, oby tak dalej. Tym razem pisanie sprawia mi wyjątkową przyjemność, cieszę się jak dziecko, opisując życie moich bohaterów. Od dawna nie mogłam się zmobilizować do napisania jakiejś prozy aż wreszcie buuum! I bardzo dobrze.

Udanego weekendu życzę. Odpoczywajcie i bawcie się :)

Miły akcent na dobranoc.


xoxo

Ki.
 

 
Pisałam sobie wpis i nagle się wykasował. No nie
Ale dawno nie pisałam, więc muszę opanować irytację i napisać dla Was jeszcze raz.

Byłam dzisiaj w wytwórni filmowej na zdjęciach i nagraniu. Trochę się denerwowałam, ale nie było czym! Ludzie okazali się bardzo...ludzcy. Do zdjęć lubię pozować, więc nie było to problemem. Trochę trudniejsze okazało się przechwalanie do kamery, ale dałam radę. Jednak Pan operator podłapał temat bloga, o którym wspomniałam (tego bloga, którego właśnie czytacie), więc w sumie miałam o czym opowiadać. Reasumując, całkiem dobrze i naturalnie czułam się w studio.

Później pojechałam jeszcze do galerii po kilka potrzebnych rzeczy. Kupiłam m.in innymi prezent gwiazdkowy dla siebie. Od mamy. Hah :D
Lubię robić zakupy z moim bratem. Nie jęczy jakoś przesadnie za uchem, a potrafi konkretnie i szczere doradzić. W ogóle starsi bracia są najlepsi!

Właśnie! Zaczęłam pisać opowiadanie. Wreszcie zrodził się w mojej głowie jakiś pomysł. Dlatego od razu wzięłam się do pracy. Planowałam założenie nowego bloga, ale ostatecznie zdecydowałam, że poszczególne fragmenty będę dodawać tutaj. Także spodziewajcie się pierwszego rozdziału soon.

Idę robić lekcję. Trzeba zaległości nadrobić. Trzymajcie się i nie dajcie się porwać wiatrowi, bo ma być dzisiaj straszny!

xoxo

Ki.
  • awatar cassy.: "Górole" i ich korzenie pojawią się na blogu? :3 A to ci niespodzianka. ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć.

Jak tam u Was?
Tutaj wszystko spoko!

Właśnie się zabrałam za lekcje, więc wpis bardzo szybki będzie. Ot, żebyście wiedzieli, że jestem i żyję ;)
Strasznie ciężki tydzień się zapowiada. Sporo obowiązków, ale i nowych wyzwań. Ale mam chęci do robienia tego wszystkiego. Heeeeee!
W czwartek jadę do studia na pierwsze zdjęcia! Trochę stresu jest, nie powiem, że nie. Ale na razie to tylko nagranie do katalogu, pierwsza rola jeszcze przede mną. Ale i tak excited!

Co tam jeszcze? Zakupowy dzień wczoraj. Kupiłam kilka niezbędnych ciuszków (czerwona spódnica, hah) i prezent gwiazdkowy dla mamy. Przy okazji spędziłyśmy miły dzień i miałyśmy czas żeby odreagować całotygodniowy stres.

Chemia wzywa. I mnóstwo innych rzeczy. Trzymajcie się ciepło, bo zimno!

Zimowo.

For mum <3


Ki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przyszła sobota, a razem z nią pora na kolejną - czwartą już - muzyczną opowieść. Tak jak w tytule.

Z Nirvaną mam bardzo specyficzne i dość prywatne wspomnienia. I tak już chyba zostanie. Przede wszystkim - dużo wspomnień. Ale nie o tym.
Dlaczego Nirvana?
Był taki czas kiedy nie słuchałam niczego poza rockiem i metalem. I grunge'u jak się potem okazało. Nie ma się co oszukiwać, Nirvana to klasyk, nie da się jej nie znać. Ale nie każdego zafascynuje na tyle, by wgłębiać w dyskografię bardziej niż do "Smells Like Teen Spirit". A mnie zafascynowała. Dlatego słuchałam jej non stop, czytałam na temat zespołu, okoliczności powstawania płyt.
Co zawdzięczam temu zespołowi? Z perspektywy czasu, przede wszystkim właśnie wspomnienia. Działo się dużo ważnych, ale też przyjemnych rzeczy z udziałem ich muzyki. Poza tym dzięki Nirvanie trochę się zmieniłam. Trochę bardzo. Nauczyłam się być odporną na opinie innych, dążyć do wyznaczonego celu bez wahania, nie przejmować się błahostkami, radzić sobie z problemami. A przede wszystkim tego, że w każdym człowieku drzemie wielka siła. We mnie i w Tobie także. Nauczyłam się, więc z niej korzystać i nie dawać za wygraną, gdy coś dzieje się nie po mojej myśli. Trzeba po prostu nad tym przeskoczyć, a jeśli jest okazja to na dodatek rozdeptać, by już więcej nie przeszkadzało. Proste? Proste. Wystarczy uwierzyć. I posłuchać Nirvany.




Memoriiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiija? :D






Ki.
 

 
Kolejny wpis ze zdjęciami miesiąca. Przyjemny i sympatyczny. Trochę inspiracji, trochę radości dla oka, trochę mojej prywatności.
Tym razem jest tego wyjątkowo niewiele. W sumie nie wiem z czego to wynika, pewnie w tym całym codziennym biegu zapominam, by uchwycić piękne momenty, dać im wieczne życie. Ale nadrobię to w kolejnym miesiącu, obiecuję sobie i Wam! :)


Mniaaaaaaaaaam <3

Dear chemistry, I hate you so much ;)

"PANDAS ARE COOL, MAN!"

The best way to spend free time!

Reedycja już jest, Dawidowy kącik w komplecie.

That's all. Idę zrobić herbatę. I do łóżka. Z książką. I będzie pięknie.
A Wam życzę udanego weekendu!

Ki.
 

 
Listopad powoli się kończy, więc korzystając z wolnej chwili, dzielę się z Wami comiesięczną listą najczęściej odtwarzanych utworów. Może Was zainspiruję i też ich posłuchacie. Bo warto. Tym razem trochę nostalgicznie, spokojnie - w sam raz na nadchodzącą zimę ;)

Zdecydowanie największe odkrycie miesiąca! Tak bardzo amazing.

Piotreeeeeeeek! <3

"A przecież nie chodzi o czas"

I nowy singiel. Idealny.

Niezmiennie.

A tutaj nic nie trzeba dodać. Just love.

No i jeszcze ta perełka <3

Enjoy!

Ki.
 

 
Elo, elo, ziomeczki!
Znów miałam dzień w biegu. Całkiem miły dzień.
Dzieje się. Zmian sporo. Ale lubię to, luuuubię!

Dzisiaj premiera reedycji Comfort & Happiness. Może jutro już do mnie przyjedzie. So excited! Poważnie. Tyle już czekałam na film z trasy, dodatkowe utwory na płycie. Yeeeah.

A z najnowszych nowości - zapisałam się do agencji filmowej. Wreszcie się zebrałam i to zrobiłam. Teraz tylko czekać na propozycje. Wiadomo, że na początku będą to jakieś drobne role, ale może kiedyś coś!

No i literackie miałam dzisiaj. Warsztaty. Trochę podyskutowałam na temat prac małych biednych dzieci z gimbazjum. Chyba im trochę przykro było. A ja tylko starałam się być szczera ;>
A poniżej efekt przelania moich myśli na papier. Też możecie dyskutować. Każda opinia jest ważna!


Wreszcie jesteś
nagle i niespodziewanie.
Wyczekany.
Wczoraj było pusto
jakby nic nie miało się wydarzyć.
A dzisiaj dzieje się nowość
jakby nadzieję tchnęło w zaciemnione myśli.
Więc zostań choć na minutę dłużej,
daj nam uśmiech na popołudnie
i jutrzejszy niewinny poranek.

Nawet mi się podoba. Jakoś tak spontanicznie i naturalnie wyszło. Inspirowane śniegiem tak w ogóle. Dlatego tytuł to chyba Śnieg. Oryginalnieeee.
[Prawa autorskie zastrzeżone]

Łapcie trochę muzyki, a na mnie już pora. Trzeba się życiem zająć. XOXO.

Ki.
  • awatar justKi: @Katia ♛: taka tam ironia :) już nie lubisz? To jest przecież cudowna piosenka.
  • awatar Katia ♛: biedne gimbusy? oj wątpię, wątpię. kiedyś uwielbiałam 'just tonight'. na okrągło leciała w moim odtwarzaczu.
  • awatar cassy.: Ki. w agencji filmowej! Gratuluję. :* A śnieg jest mój i dobrze o tym wiesz. ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć.

Taaaaak zimno! Mróz. Śnieg. Wszystko.
Ale to dobrze, cieszę się, że zima idzie.

Kilka godzin w szkole minęło w miarę bezboleśnie. Codzienna nuda i chłód korytarzy. Typowo.
A potem poszłam załatwić reklamację mojej torebki, ale nie naprawili mi jej. Smuteczek tak bardzo. Za to wybrałam sobie inną, więc nie jest źle. Zdjęcie poniżej. Jestem zakochana. Ehehe.

Co tam jeszcze u Ki? W bibliotece byłam. Tak dawno już tam nie zaglądałam z braku czasu, że nawet nie chciało mi się stamtąd wychodzić. Ten zapach, atmosfera, cisza! Niezastąpione, najlepsze ever.
Mam dwa łupy. Noce zarwane się szykują :D Coco Chanel, którą miałam zamiar kupić i coś lekkiego na poprawę humoru. O tak.

Muszę chyba iść. Zobaczyć co się dzieje w świecie, bo jutro mam wypowiadać się o tym na WOSie. Na końcowe 6 trzeba zapracować.

Nie napisałam wiersza na jutrzejsze spotkanie literackie. Wena podróżuje gdzieś daleko poza moim umysłem. No cóż, tak bywa. Ale niech już wraca, bo smutno bez niej! Ha.

Miłego tygodnia. Pracujcie i spełniajcie marzenia.

Ehehe!

Takie wielkie love.

Jeszcze Mela. Wieczorową porą - idealna!

Enjoy!
Ki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kolejny wpis dzisiaj. Ehehe.
Nawiązując do dzisiejszego dnia. W połowie spędziłam go z moimi K i P. Prezenty mikołajkowe trzeba było kupić! Taka sytuacja.
Dlatego też miałyśmy okazję spotkać się z dala od szkoły, pójść na kawę i pogadać na milion różnych tematów. Kocham takie dni. Bez stresu. Z możliwością obserwowania ludzi. Yeah yeah!
No i oczywiście ta zakochana w modzie cząstka mnie, mogła pobiegać między sklepami i popatrzeć co się dzieje na wystawach sklepów :D A dzieję się! Mam nadzieję, że w najbliższym czasie znajdę jeszcze jeden taki dzień, który będę mogła w całości poświęcić na zakupy. Czy coś.

No. Zdjęcia?

Zdobyłam wreszcie czarne rurki. Bo poprzednie...zakończyły swój żywot w sposób tragiczny.

Elle dla mnie. I manga dla Pauli. Oczywiście od Mikołaja. Żeby nie było nieporozumień.

Także tego. Udanego wieczoru!

Ki.
 

 
Kolejna sobota, kolejna opowieść. W sumie Placebo miało być w trochę dalszej kolejności, ale skoro moja wierna czytelniczka poprosiła żeby było jak najszybciej, to piszę.
I od razu ściskam i pozdrawiam heartbeats hurt <3

Ok. Od początku. Nie pamiętam dobrze kiedy dokładnie zaczęłam słuchać Placebo. Wiem, że dawno temu moja przyjaciółka wysłała mi dwa utwory i przez długi czas spoczywały sobie w folderze. Tak jakoś mnie nie zachwyciły. Ale któregoś dnia coś mnie zainspirowało do przesłuchania reszty piosenek. I tak z każdą kolejną pragnęłam zagłębiać się coraz bardziej. W końcu zaczęłam odkrywać, że ich utwory bardzo do mnie pasują. Mogę znaleźć w nich wszytko czego potrzebuję na lepsze i gorsze dni. Bo wiem, że albo pomogą mi zrozumieć pewne kwestie, albo rozweselą jeszcze bardziej. I to jest piękne.
Oprócz tego, że ich muzyka jest głęboka i naprawdę ma sens, chłopaki, którzy tworzą zespół potrafią idealnie przekazać jej piękno. Ta ich specyfika, a także charyzma, uzależniają i powodują, że chce się ich poznawać coraz bardziej i cieszyć z ich towarzystwa każdym dniu naszego życia.

No. Najważniejsze powiedziałam. A Was bardzo zachęcam do posłuchania. Może za pierwszym razem nie przemówią w stu procentach. Podobnie jak w moim przypadku. Ale potem będzie magia. I promise!

Bitter end. Chyba najcudowniejsza.

Miłego!

Ki.
  • awatar heartbeats hurt: Ojej! dziękuję! :))) Polecam Ci obejrzeć koncerty Placebo. Bo co jak co, ale oni na żywo są najlepsi... A koncertowe wykonania piosenek są po prostu niesamowite. http://www.youtube.com/watch?v=G-Hu2KRIlZA http://www.youtube.com/watch?v=LnPcg6CuCKw http://www.youtube.com/watch?v=TR-MsRyu0u8 [byłam tam!!!] http://www.youtube.com/watch?v=fnDbFMWql-4 http://www.youtube.com/watch?v=L1fmTm8kINk
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Znów tytuł od Bokki. Tak bardzo love.

Tydzień uznaję za oficjalnie zakończony. Ehehe. Jutro zakupy mikołajkowe. Taka impreza.
Generalnie tak jakby padam ze zmęczenia. Ale jest spoko. Psychicznie jest nieźle, mimo że bywało lepiej. Przejściowe chyba. Im bliżej świąt tym będzie lepiej. Na pewno.

Jak u Was w szkole? Spoko? U mnie średnio w sumie. Ale tragedii nie ma. Także no.

Weny nie mam. Idę po kolejną mandarynkę. I poczytać coś. Albo napisać. Don't knoooow.

xoxo?

Łapcie trochę muzyki. Dobrej muzyki. Warto posłuchać. Naprawdę.


Ki.
 

 
Wieczór mamy. Całkiem fajny. Niezbyt męczący. W sam raz na herbatę i koc. O tak!
A tymczasem śpiewa (i gra!) mi Bokka, moje nowe odkrycie. Jak zwykle jest coś do zrobienia, więc robię.
Jak Wam mija jesień? Bo moja pracowicie. Trochę smutno. Refleksyjnie. Ale to nie znaczy, że źle. Trwa od niedawna, a tak dużo się zdążyło wydarzyć. Tyle już mnie nauczyła. Niekoniecznie miłych faktów, ale na pewno wartościowych. Prawda jest taka, że wszystko, co przeżywamy wpływa na to jacy jesteśmy. Radosne i magiczne momenty uczą nas cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy. A te bardziej przygnębiające, uodparniają. Dlatego nie powinniśmy się niczego bać. Bo przecież wszystko w ostateczności ma swoje dobre strony. Tak, tak.

Zostawiam Was z moimi kilkoma myślami. Może i Was nakłonią do chwili zastanowienia. Zwyczajnego spojrzenia przez okno na znajomą okolicę. Dostrzeżenia jej piękna. Uroku. Nie bój się. Spróbuj.


Ki.
  • awatar cassy.: "Trochę smutno." Gdzie Ci w szkole było smutno? I weź sobie tego koguta.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Śmieszny tytuł. Jakoś tak spontanicznie przyszedł.
Pisanie tej notki jest kolejną rzeczą, którą robię zamiast się uczyć. Tym bardziej, że jest czego. Nauka nie zając, a notka już prędzej. Hehe.

Weekendzie, dlaczego mijasz tak szybko. Kocham tę twoją atmosferę. Wczoraj wieczorem grałyśmy z mamą w chińczyka. I w warcaby. Jak w dzieciństwie! A dzisiaj jakoś tak zimowo jest. Ciemno, drzewa już gołe. Święta niedługo heeee! I tak sobie powoli nad prezentami myślę. Żadne zakupy nie są tak miłe jak te świąteczne. No ale jak zakupy to i kasa potrzebna. Dlatego znalazłam już na to pewien sposób. W tym przypadku akurat to będzie raczej przygoda i przyjemność, a parę złotych w kieszeni to efekt uboczny. Już kiedyś o tym myślałam, ale dopiero teraz odważyłam się podjąć decyzję. Jak tylko to stanie się faktem, od razu Wam opowiem ;>

No dobra. Do nauki! Mobilizacji zero. No ale no. Idę.
Miłego wszystkiego.

Ki.
  • awatar cassy.: Ty też nie zdasz z historii!
  • awatar heartbeats hurt: Koniecznie podziel się jaki masz pomysł na oszczędności w temacie świątecznych prezentów!!! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kolejna część moich muzycznych opowieści. Wytrwałych zapraszam :D

Muse. Moi kochani. Byli chyba pierwszym zespołem, którym zainteresowałam się na poważnie. Byłam małą dwunastoletnią dziewczynką, gdy usłyszałam ich po raz pierwszy. I od tamtego czasu moja miłość i sentyment do tego zespołu trwa nieprzerwanie. Zaczęło się od popularnego wtedy "Supermasive black hole". Słucham tego utworu całymi dniami aż w końcu zaczęłam odkrywać resztę dyskografii. I nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie - wkręciłam się jeszcze bardziej. Pomijając kilka długich lat, warto wspomnieć o zeszłorocznym koncercie. Za tydzień będzie jego pierwsza rocznica, bo odbył się 23 listopada. W Łodzi. W cudownej Łodzi. Tamten dzień był o tyle ważny, że oprócz usłyszenia na żywo ukochanego zespołu, miałam spotkać się po raz pierwszy z moją I. Tak jak przewidywałyśmy - było idealnie. Hala wypełniona po brzegi, kilka godzin wspaniałej zabawy. To była zdecydowanie najlepsza impreza roku!
Podsumowując. Muse ze swoją oryginalnością i wyjątkową twórczością, na zawsze pozostaną na moim podium najważniejszych wykonawców. Podobnie jak 30STM, byli ze mną w najbardziej skomplikowanych latach mojego życia. W chwilach radości i smutku. Również w rytmie Muse nawiązałam najlepsze przyjaźnie, które wciąż trwają.Gdybym mogła napisać do chłopaków z zespołu list z podziękowaniami za wszystko, co im zawdzięczam zbankrutowałabym na potrzebnym papierze. Bo nie da się tego ująć w kliku słowach. O ile w ogóle się da. Dlatego po prostu - dziękuję.






Memories <3

"Ej, ja to znam! Ale co to jest?"

Mati, pewnie to czytasz, więc wiedz, że ta piosenka zawsze będzie mi się z Tobą kojarzyć ;D


Ri? <3

Maj plag in bejbe, Isiakuuuuuu!

Love.
Ki.
  • awatar justKi: @motena: Zgadzam się, też uwielbiam Sunburn! Zresztą ich wszystkie utwory to majstersztyk <3 Zapraszam tutaj: http://kiatnight.blogspot.com/
  • awatar motena: wszystkie płyty są cudowne ,ale najlepsza jest chyba showbiz moim zdaniem i mój ulubiony utwór z tej płyty "sunburn" <3
  • awatar justKi: @heartbeats hurt: Owszem, była. No cóż, ostatnia płyta jest faktycznie specyficzna, więc jest zrozumiałe, że nie każdemu się spodoba ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Weekendzie cudowny. Jak dobrze, że jesteś.
Mogę odetchnąć. Wyciszyć się. Wyzerować jakiekolwiek emocje. I feel better.

Ciężki tydzień za mną. Kolejne zapowiadają się podobnie. Ale to dobrze. Już kiedyś mówiłam. Trzeba się uczyć życia. A ja codziennie staję się bardziej samodzielna, takie odnoszę wrażenie. To też jest spoko. W naszych czasach jakoś szybciej musimy stać się poważni i dorośli. Otoczenie nas zmusza, ten nagły postęp, którego jesteśmy nieodłączną częścią. Dlatego czy chcemy, czy nie, musimy ze wszystkim nadążać. Stety albo niestety, zależy od punktu widzenia.

No dobra. Poruszam jakieś dziwne tematy. Śmiesznie tak. To chyba przez piątek. Muzykę. Świeży sok. Czy coś.

Bawcie się. Wykorzystajcie wolny czas. Myślcie o swoich potrzebach. I o bliskich.

xoxo

Ki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›